Posts Tagged ‘Przystanek Woodstock’

Ciekawe wydarzenia na Woodstocku


2010
01.29

Wczesny ranek przywitał mnie atakiem senności, więc postanowiłem zregenerować siły poprzez sen .  Przez całą noc  dało się słyszeć czyjąś grę na bębnach. Dźwięk był rytmiczny i na swój sposób hipnotyzujący. Spałem trochę więcej niż godzinę. Ledwo oczy otworzyłem słyszałem jak ekipa z woodstockowego ambulansu wołać zaczęła „ oddajcie krew”, a ktoś z sąsiedniego namiotu im wdzięcznie odpowiedział „ Wampiry”.  Doszedłem do wniosku, że oddam trochę własnej krwi . W jakimś stopniu przyczyniłem się do pomocy potrzebującym. W każdej chwili ktoś mógł jej potrzebować. Wstałem i udałem się do ambulansu. Zgłosiłem się więc. Zanim wzięli się za pobieranie sprawdzali mój stan zdrowia. Nie wykryli niczego poważnego, dzięki czemu mogłeś się stać potencjalnym dawcą. Ku mojemu zadowoleniu pobranie krwi przeprowadzano w sterylnych warunkach.  Na stole leżała jakaś gazeta. W momencie pobierania krwi wolałem spozierać na coś innego niż strzykawka. Mój wzrok napotkał gazetę, na której widniało zdjęcie. Na nim jakieś pomieszczenie w biurowcu i drzwi szklane przez które wszystko było widać co jest we wnętrzu. Obawiałem się, że będzie wprost przeciwnie. Oniemiałem gdy ujrzałem igłę. Sam jej wygląd wprawiał w strach . Zrekompensowali się jednak całkiem pokaźną paczką żywnościową, dzięki czemu nie musiałem wydawać aż tyle pieniędzy na żarcie. Przez pół dnia mżyło. W ciągu zaledwie jednego dnia pogoda strasznie się popsuła. Nic więc dziwnego, iż pół dnia przesiedzieliśmy w namiocie. Punki nieopodal naszego namiotu śpiewały „ Landryna” ( Brudne Dzieci Sida ). Przyłączyliśmy się. (więcej…)

Jak minął pierwszy dzień na Woodstocku


2010
01.29

Planowanego dnia wyjazdu zbudziłem się dość wcześnie . Spakowałem swoje rzeczy i czekałem na kierowcę. Po jego przyjeździe zaczęliśmy zbierać ludzi. Ogólnie zanim udaliśmy się bezpośrednio do Kostrzyna trzeba było wykonać  trasę Kwilcz – Międzychód w celu zebrania tegorocznych woodstockowiczów.  W obowiązku dopłacenia reszty wywiązaliśmy się znakomicie . Tak jak było to do przewidzenia jechało tylko 12 osób, a nie planowo  18. Nastrój robił się jednak bardzo  ciekawy .  Wysiedliśmy naturalnie w Kostrzynie. Czekała przed nami droga na pole namiotowe,  czyli całkiem  niezły  kawałek. Upał bił  niesłychanie .Na miejscu szukaliśmy jakiegoś miejsca do rozbicia się, lecz nigdzie nie mogliśmy niczego znaleźć. W końcu postanowiliśmy rozbić się naprzeciw sceny.  Gdyby nie brak miejsca, który nas zaskoczył rozbilibyśmy się gdzieś w cieniu . Znajomy w naszej ekipy ustylizował się wyraźnie na Emo i w związku z tym musiał się użerać z wrogo nastawionymi punkami, skinami , a także  metalami. Właściwie to dzięki niemu całą naszą ekipę wyzywano właśnie od Emo. Ze mną jeszcze nie było tak źle. Po rozbiciu się łaziłem chwilę po bazarach.  XIV Przystanek Woodstock rozpoczął się koncertem Duub, na którym świetnie się bawiłem . Koncert był genialny. Jedynym minusem był niemiłosierny upał. Po koncercie łaziłem po całym Woodstocku. Musiałem obczaić wszystkie miejsca  na Woodzie. Popołudniu zaskoczyła nas ulewa. Schowaliśmy się do namiotu. Właściwie dopiero wtedy zaczęła się prawdziwa impreza.  Właśnie pod jeden namiot wpadli niemal wszyscy, którzy po rozbiciu się rozeszli po różnych miejscach.   Częstować zaczęliśmy się piwkiem zakupionym po drodze w Skwierzynie . (więcej…)