Sierpień dobiegł ostatecznego końca . Przepisałem pół dnia z niektórymi znajomymi na tematy okołofilozoficzne. Lubię sobie konkretnie pogadać na jakieś elokwentne tematy. Z Porkerami i Bocianami umówiłem się na pierwszy tydzień września w związku z tym ogniskiem. Próbowałem również namówić Longera, lecz bezskutecznie. Ponoć miał dużo nauki i nie chciał robić sobie zaległości. Przyszykowałem namiot i udałem się na piechotę do Kwilcza . Droga była przyjemna. Ciepło, żadnego wiatru….po prostu przyjemnie. Nie to co teraz zimą. Dzisiaj taki spacer by się nie przyjął. Idąc słuchałem na komie kawałków KSU i Włochatego. Po zajściu na miejsce natknąłem się na obecnych tam Porkera, tj. Piotra z jego dziewczyną, Brudziola, który nie obyłby się chyba bez swoich bębnów ( własnej roboty ), Bociana przybyłego z odległego Sierakowa i Madzi z Józkiem. Szykowała się świetna impreza . Rozbiliśmy namioty i siedliśmy przygrywając na gitarze i bębnach . Musieliśmy odśpiewać coś z Dżemu, Kultu i Metallici. Specyficznie się zaczęło. Wygłupialiśmy się przez ten cały czas . Zbliżał się wieczór. Postanowiliśmy rozpalać powoli ognisko. Wraz z Porkerem poszliśmy do sklepu zrobić małe zakupy. Drzwi szklane były jednak zaopatrzone w przywieszoną kartkę z zawartą na niej informacją , iż sklep nieczynny do 22.00. Do wspomnianej godziny nie było wcale tak daleko. (więcej…)