Archive for luty, 2010

Składając wizyte w urzędzie


2010
02.01

Chcąc korzystać  nieco  z życia  lub  chociażby zaocznie studiować musiałbym  mieć  jakieś środki. Musiałem zacząć szukać jakiegoś źródła dochodu. Inaczej być nie mogło .  Ciężko było znaleźć coś odpowiedniego co nie kolidowałoby ze studiowaniem. Postanowiłem udać się do urzędu w Międzychodzie. Wrzesień był bardzo ładny . Rano wpadłem do swojej byłej szkoły.  Pogadałem tam ze znajomymi mi osobami . Z uwagi na sporą kolejkę na korytarzu musiałem sobie dłużej poczekać.  Normalnie zaczęło mi się dłużyć . Przede mną był w dalszym ciągu pokaźny ciąg ludzi pragnących coś załatwić. Nie uśmiechało mi się spędzać większość dnia w urzędzie. Jedyne co mnie tam przetrzymywało to chęć zdobycia jakieś pracy zgodnej z moimi  zainteresowaniami . Czekałem tak przez dłuższy czas patrząc jak kolejka się zmniejsza. W końcu przyszedł czas na mnie. Wszedłem do pokoju nr.12. Wyjaśniłem pokrótce w jakiej sprawie przybyłem . Podały mi ankietę, którą wypełniłem na korytarzu. W międzyczasie zdążyły wejść jakieś inne osoby. Całe szczęście wziąłem ze sobą podstawowe dokumenty pokroju dowodu osobistego  i  NIP-u.  Dzięki temu nie traciłem swojego cennego czasu. W końcu udało mi się wejść ponownie do pokoju i oddać wypisaną przeze mnie ankietę. (więcej…)

Ognisko w Kwilczu


2010
02.01

Sierpień dobiegł ostatecznego końca . Przepisałem pół dnia z niektórymi znajomymi na tematy okołofilozoficzne. Lubię sobie konkretnie  pogadać na jakieś elokwentne tematy. Z Porkerami i  Bocianami umówiłem się na pierwszy tydzień września w związku z tym ogniskiem. Próbowałem  również  namówić Longera,  lecz  bezskutecznie. Ponoć miał dużo nauki i nie  chciał  robić sobie zaległości.  Przyszykowałem namiot i udałem się na piechotę do Kwilcza . Droga była przyjemna. Ciepło, żadnego wiatru….po prostu przyjemnie. Nie to co teraz zimą. Dzisiaj taki spacer by się nie przyjął. Idąc słuchałem na komie kawałków KSU i  Włochatego. Po zajściu na miejsce natknąłem się na obecnych tam Porkera, tj. Piotra z jego dziewczyną, Brudziola, który nie obyłby się chyba bez swoich bębnów ( własnej roboty ), Bociana przybyłego z odległego Sierakowa i Madzi z Józkiem. Szykowała się  świetna  impreza .  Rozbiliśmy namioty i siedliśmy przygrywając na gitarze i bębnach . Musieliśmy odśpiewać coś z Dżemu, Kultu i Metallici. Specyficznie się zaczęło.  Wygłupialiśmy się przez ten cały czas . Zbliżał się wieczór.  Postanowiliśmy  rozpalać powoli ognisko. Wraz z Porkerem poszliśmy do sklepu zrobić małe zakupy. Drzwi szklane były jednak zaopatrzone w przywieszoną kartkę z zawartą na niej informacją , iż sklep nieczynny do 22.00. Do wspomnianej godziny nie było wcale tak daleko. (więcej…)

Nieudane spotkanie w Międzychodzie i pojawienie się w Kwilczu


2010
02.01

Po afterparty na przystani przeglądałem zdjęcia w domu. Były naprawdę  świetne . Dzięki tym zdjęciom będę miał co później wspominać. Pozytywni ludzie, pozytywne miejsce i pozytywny klimat.  W Międzychodzie miał odbyć się koncert papa dance . Ogólnie nie moje klimaty, ale zaistniałaby sposobność spotkania się ze znajomymi. Jedyny problem stanowił dojazd do Międzychodu . To mogłoby znacząco przeważyć o tym czy pojawię się wtedy na stanicy czy też nie. Nie zamierzałem oczywiście spocząć na laurach.  Próbowałem   zdobyć  jakiśkolwiek transport. Dzwoniłem po znajomych czy wybierają się przypadkiem do Międzychodu.   Koniec końców wyszło na to, że nawet gdybym chciał się tam znaleźć nie miałbym żadnego transportu .  Tego właśnie dnia przesiadywałem na przemian przy komputerze i  telewizji. Nie był to dla mnie jakiś szczególniejszy dzień. Nic konkretnego się nie działo. Dopiero później coś zaczęło się dziać. Parę dni później widziałem się z  kumplem  noszącym ksywkę Porker.  Umówiliśmy się na ognisko w Kwilczu. Moja obecność była  zdecydowanie  pewna. (więcej…)