Chcąc korzystać nieco z życia lub chociażby zaocznie studiować musiałbym mieć jakieś środki. Musiałem zacząć szukać jakiegoś źródła dochodu. Inaczej być nie mogło . Ciężko było znaleźć coś odpowiedniego co nie kolidowałoby ze studiowaniem. Postanowiłem udać się do urzędu w Międzychodzie. Wrzesień był bardzo ładny . Rano wpadłem do swojej byłej szkoły. Pogadałem tam ze znajomymi mi osobami . Z uwagi na sporą kolejkę na korytarzu musiałem sobie dłużej poczekać. Normalnie zaczęło mi się dłużyć . Przede mną był w dalszym ciągu pokaźny ciąg ludzi pragnących coś załatwić. Nie uśmiechało mi się spędzać większość dnia w urzędzie. Jedyne co mnie tam przetrzymywało to chęć zdobycia jakieś pracy zgodnej z moimi zainteresowaniami . Czekałem tak przez dłuższy czas patrząc jak kolejka się zmniejsza. W końcu przyszedł czas na mnie. Wszedłem do pokoju nr.12. Wyjaśniłem pokrótce w jakiej sprawie przybyłem . Podały mi ankietę, którą wypełniłem na korytarzu. W międzyczasie zdążyły wejść jakieś inne osoby. Całe szczęście wziąłem ze sobą podstawowe dokumenty pokroju dowodu osobistego i NIP-u. Dzięki temu nie traciłem swojego cennego czasu. W końcu udało mi się wejść ponownie do pokoju i oddać wypisaną przeze mnie ankietę. (więcej…)
Archive for the ‘pasje i zainteresowania’ Category
Ognisko w Kwilczu
02.01
Sierpień dobiegł ostatecznego końca . Przepisałem pół dnia z niektórymi znajomymi na tematy okołofilozoficzne. Lubię sobie konkretnie pogadać na jakieś elokwentne tematy. Z Porkerami i Bocianami umówiłem się na pierwszy tydzień września w związku z tym ogniskiem. Próbowałem również namówić Longera, lecz bezskutecznie. Ponoć miał dużo nauki i nie chciał robić sobie zaległości. Przyszykowałem namiot i udałem się na piechotę do Kwilcza . Droga była przyjemna. Ciepło, żadnego wiatru….po prostu przyjemnie. Nie to co teraz zimą. Dzisiaj taki spacer by się nie przyjął. Idąc słuchałem na komie kawałków KSU i Włochatego. Po zajściu na miejsce natknąłem się na obecnych tam Porkera, tj. Piotra z jego dziewczyną, Brudziola, który nie obyłby się chyba bez swoich bębnów ( własnej roboty ), Bociana przybyłego z odległego Sierakowa i Madzi z Józkiem. Szykowała się świetna impreza . Rozbiliśmy namioty i siedliśmy przygrywając na gitarze i bębnach . Musieliśmy odśpiewać coś z Dżemu, Kultu i Metallici. Specyficznie się zaczęło. Wygłupialiśmy się przez ten cały czas . Zbliżał się wieczór. Postanowiliśmy rozpalać powoli ognisko. Wraz z Porkerem poszliśmy do sklepu zrobić małe zakupy. Drzwi szklane były jednak zaopatrzone w przywieszoną kartkę z zawartą na niej informacją , iż sklep nieczynny do 22.00. Do wspomnianej godziny nie było wcale tak daleko. (więcej…)
Nieudane spotkanie w Międzychodzie i pojawienie się w Kwilczu
02.01
Po afterparty na przystani przeglądałem zdjęcia w domu. Były naprawdę świetne . Dzięki tym zdjęciom będę miał co później wspominać. Pozytywni ludzie, pozytywne miejsce i pozytywny klimat. W Międzychodzie miał odbyć się koncert papa dance . Ogólnie nie moje klimaty, ale zaistniałaby sposobność spotkania się ze znajomymi. Jedyny problem stanowił dojazd do Międzychodu . To mogłoby znacząco przeważyć o tym czy pojawię się wtedy na stanicy czy też nie. Nie zamierzałem oczywiście spocząć na laurach. Próbowałem zdobyć jakiśkolwiek transport. Dzwoniłem po znajomych czy wybierają się przypadkiem do Międzychodu. Koniec końców wyszło na to, że nawet gdybym chciał się tam znaleźć nie miałbym żadnego transportu . Tego właśnie dnia przesiadywałem na przemian przy komputerze i telewizji. Nie był to dla mnie jakiś szczególniejszy dzień. Nic konkretnego się nie działo. Dopiero później coś zaczęło się dziać. Parę dni później widziałem się z kumplem noszącym ksywkę Porker. Umówiliśmy się na ognisko w Kwilczu. Moja obecność była zdecydowanie pewna. (więcej…)
Afterparty na stanicy
01.29
Pierwszą rzeczą jaką uczyniłem po powrocie z Woodstocku było położenie się do łóżka . Odespałem całe 3 przebalowane dni leżąc tym samym do późnego południa. Oj…dawno tak wyspany się nie czułem. Zaraz po wstaniu na nogi spędziłem dłuższą chwilę na kąpieli. Ogólnie posiadałem świetne wspomnienia po festiwalu. Obiecałem sobie, że w przyszłym roku również pojawię się na Woodstocku. Złożoną w duchu obietnicę wypełniłem w całości. Organizacja przysporzyła więcej problemów , ale o tym może później. Pozostało mi czekać na odpowiedź z uczelni w związku z przyjęciem mnie na uczelnię . Większość moich znajomych pochwaliła się na forum, gdzie konkretnie się dostali. Oni w sumie wcześniej wszystko wysłali, kiedy się ociągałem z tym osobiście. Forum Woodstockowe działało jeszcze po samym Woodstocku . Każdy dzielił się ze swoimi wspomnieniami z wydarzenia. Umówiliśmy się na spotkanie w grupie połuctokowej. Nasze spotkanie było pierwszym takim afterparty. Odbyło się ono na stanicy . Boguś zobowiązał się każdemu przegrać zdjęcia, co mnie bardzo usatysfakcjonowało . (więcej…)
Ciekawe wydarzenia na Woodstocku
01.29
Wczesny ranek przywitał mnie atakiem senności, więc postanowiłem zregenerować siły poprzez sen . Przez całą noc dało się słyszeć czyjąś grę na bębnach. Dźwięk był rytmiczny i na swój sposób hipnotyzujący. Spałem trochę więcej niż godzinę. Ledwo oczy otworzyłem słyszałem jak ekipa z woodstockowego ambulansu wołać zaczęła „ oddajcie krew”, a ktoś z sąsiedniego namiotu im wdzięcznie odpowiedział „ Wampiry”. Doszedłem do wniosku, że oddam trochę własnej krwi . W jakimś stopniu przyczyniłem się do pomocy potrzebującym. W każdej chwili ktoś mógł jej potrzebować. Wstałem i udałem się do ambulansu. Zgłosiłem się więc. Zanim wzięli się za pobieranie sprawdzali mój stan zdrowia. Nie wykryli niczego poważnego, dzięki czemu mogłeś się stać potencjalnym dawcą. Ku mojemu zadowoleniu pobranie krwi przeprowadzano w sterylnych warunkach. Na stole leżała jakaś gazeta. W momencie pobierania krwi wolałem spozierać na coś innego niż strzykawka. Mój wzrok napotkał gazetę, na której widniało zdjęcie. Na nim jakieś pomieszczenie w biurowcu i drzwi szklane przez które wszystko było widać co jest we wnętrzu. Obawiałem się, że będzie wprost przeciwnie. Oniemiałem gdy ujrzałem igłę. Sam jej wygląd wprawiał w strach . Zrekompensowali się jednak całkiem pokaźną paczką żywnościową, dzięki czemu nie musiałem wydawać aż tyle pieniędzy na żarcie. Przez pół dnia mżyło. W ciągu zaledwie jednego dnia pogoda strasznie się popsuła. Nic więc dziwnego, iż pół dnia przesiedzieliśmy w namiocie. Punki nieopodal naszego namiotu śpiewały „ Landryna” ( Brudne Dzieci Sida ). Przyłączyliśmy się. (więcej…)